wtorek, 24 lutego 2015

II odcień - Krwisto czerwony cz. II

Krwisto czerwony - część II




Zaufanie, takie proste słowo, ale tylko słowo. Dla mnie zaufanie, jest jak bańka mydlana, która pęka pod najmniejszym naciskiem, rozpadając się na miliony cząsteczek, tworząc koniec pewnego świata. Zazdroszczę tym dziewczyną, które naprawdę potrafią ufać i oby nigdy nic nie spowodowało, żeby zwątpiły. 
Jednak dziś chcę poruszyć ciężki temat i pokazać jak jedno kłamstwo, jeden pocałunek, chwila zapomnienia potrafi zrujnować wszystko, co się budowało przez długi czas. 

To uczucie, gdy serce pęka, a oczy nie potrafią przestać płakać, serce bije jak szalone, a w piersiach brakuje tchu. Na przemian w głowie pojawiają się pytania jak on mógł?? Czego mu brakowało?? Ta zdzira pewnie go uwiodła!! Już sama nie wiesz kogo najpierw winić, a jednocześnie na kim się zemścić. A po chwili?? Pojawia się strach i pustka, dociera do ciebie co się stało i, że zostajesz sama, że wszystko, co budowałaś, o co dbałaś i ba kochałaś ginie na twoich oczach! Co teraz będzie?? Przecież nie znajdę nikogo innego, czy będę potrafiła sama żyć?? A, gdy wybaczę, czy będę mogła znowu zaufać?? Czy na każdym kroku dalszego związku będę widziała zdradę??

Zaufanie?? Ja nie wierzę w to słowo, może dlatego, że w pewien sposób jest to moja samoobrona?? Może, gdy non stop będę widziała potencjalne zagrożenie, to gdy pojawi się prawdziwa zdrada, to nie będzie tak bardzo bolało, bo będę w końcu na nią gotowa??

Jednak czy w ten sposób nie tracę??

Może ta blokada powoduje, że omijają mnie największe uczucia, te uczucia epicko opisywane w powieściach i romansach. Może właśnie o to chodzi, żeby oddać się w 100%?? 

A jak będzie bolało?? To przynajmniej będę mogła powiedzieć, że prawdziwie kochałam, szkoda tylko ze nie właściwą osobę!

czwartek, 12 lutego 2015

Lekko przybrudzony róż



Lekko przybrudzony róż - niewinne zazdrości

W tym poście, chcę się oderwać trochę od ciężkich tematów i popisać o naszych małych kobiecych grzeszkach. Wiem, że w poprzednim poście pisałam, że nie można ufać innym kobietom w przypadku swoich partnerów, bo nigdy nie wiadomo kiedy nabiorą na nich chrapki, a wtedy są zdolne do wszystkiego.

Jednak przyznajmy, która z nas choć trochę nie zazdrościła swoim koleżankom czy znajomym ich partnerów?? Która z nas mając własnych partnerów, nie spoglądała na obce pary, zadając sobie pytanie co taki facet robi u boku takiej dziewczyny, przecież ona nie jest za ładna, ani za mądra. Ale czy mamy mieć wyrzuty sumienia, że tak myślimy, jak tu się oprzeć fantazjom, gdy obok nas przechodzi idealnie wyrzeźbiona sylwetka, pachnąca kuszącymi perfumami, ubrana w idealnie dopasowany garnitur, o spojrzeniu, które zwala z nóg...
A tu przypominasz sobie, że w domu czeka na Ciebie Twoje ciasteczko, na kanapie, w starych jeansach i t-shircie w którym już go widziałaś z 1000 razy. Na nogach trzyma laptopa i tak właśnie spędza czas, ale żeby chociaż spędzał ten czas aktywnie, to co robi moje kochanie?? Gra sobie w statki, karmi zwierzątka na farmie, rozładowuje pociągi... Jeja gdyby z taką pasją pracował jak gra, to bym miała ogromne gospodarstwo z willą i cała Polska kolej należałaby do mnie!

A może, to normalne, że zawsze pociągać nas będzie, to co nieznane?? A gdy już odkryjemy wszystkie tajemnice, to znowu wszystko wraca do normy?? Może takie ideały, również normalnieją po bliższym poznaniu, bądź wcale nie są takie idealne w środku.

Dlatego doceńmy, to co mamy u boku, bo jest nasze i choć, może inni wydają się z początku lepsi od naszych partnerów, to na pewno, chociaż ja mam pewność, że żaden z nich, nie potrafi tak szybko rozładować tylu pociągów naraz  i nakarmić tylu zwierzaków jak mój mistrz!

A lekko przybrudzone myśli, chyba nikomu nie szkodzą. Ale niech tylko mój facet spróbuje pomyśleć o innej nawet lekko przybrudzonym wzrokiem, to... 😝





wtorek, 10 lutego 2015

I odcień zazdrości

Kolor czerwony - zazdrość "cielesna"

Nie wiem jak Wy, ale ja przez całe swoje życie walczę, dosłownie walczę o swój wygląd. Nigdy nie należałam do szczupłych, a wręcz przeciwnie. Zawsze denerwowały mnie moje znajome, które mogły jeść co tylko chciały, a i tak wyglądały jak sexbomby ( wprawdzie nie grzeszyły mądrością, ale nie o to tu chodzi :).  Gdybym za każde zdanie "od jutra się biorę za siebie!!!!" Dostawała 1 zł, to stać by mnie było już na operacje plastyczne i odsysanie tłuszczu - byłby wreszcie święty spokój. Oczywiście, to nie jest tak, że nic nie robiłam i tylko gadałam. Przerabiałam już wszystko: bieganie, areobiki, siłownie, crossgym'y czy jakoś tak no i oczywiście skalpel Ewy Chodakowskiej. I tu pojawia się ZAZDROŚĆ, jak tym wszystkim dziewczyną z metamorfoz się udaje!!! Wiem co powiecie, że to wszystko ściema i naciągane fotki.Chciałabym, żeby tak było. Jednak czy nie krzywdzimy w ten sposób tych wszystkich dzielnych dziewczyn, co w dzień w dzień słuchały " pamiętaj, twoje ciało może więcej niż podpowiada ci umysł". One właśnie codziennie stawały przed tv i wykonywały wygibasy na podłodze, czując się jak wariatki w przyciasnych leginsach. Ja byłam jedną z nich, jednak szybko się poddawałam, brak było motywacji czy też za szybko chciałam widzieć efekty. I co mi pozostało? Przeglądam dalej metamorfozy i widzę jak z brzydkich kaczątek powstają piękne łabędzie. Zazdroszczę tym wszystkim zgrabnym laską, nie tylko ich płaskich brzuchów i jędrnych pośladków, ale przede wszystkim samozaparcia w wykonywanych ćwiczeniach, jak i tego, że mogą się ograniczyć w jedzeniu. Ja tego nie umiem zmienić, a czekolada jest moją najlepszą przyjaciółką. Chociaż co to za przyjaciółka co słucha i pociesza dając chwilę przyjemności i zapomnienia, aby za chwilę zdradzić i dostarczyć koleje gramy tłuszczu po bokach!!! Wredna sucza!!! Podsumowując zazdroszczę tych pięknie wypracowanych ciał, które kuszą facetów, a inne kobiety przyprawiają o kompleksy!!! Czy tylko ja mam takie odczucia??? Kto jeszcze, tak jak ja zazdrości innym jego ciała??? Jaki macie pomysł co z tym zrobić???hmmm dodawać im potajemnie tuczących składników, czy też zacząć ich naśladować??

II odcień - Krwisto czerwony Część I

II odcień krwisto czerwony!!! Część I

Zdrada!!! To słowo każdą kobietę przyprawia o palpitację serca, a wrząca w żyłach krew dostarcza niesamowitej adrenaliny, która sprawia, że jest się w stanie rozerwać na strzępy największy kawał mięcha!

W tym przypadku, chcę poruszyć temat zazdrości, jeśli chodzi o naszych chłopaków, narzeczonych czy mężów.

Jest oczywiście zdrowa zazdrość i osobiście uważam, że miło jest wiedzieć, że tej drugiej osobie wciąż na tobie zależy. Wiem, że faceci są wstanie bardziej zaufać,  niż kobiety. Sama bardzo często słyszę, zadając pytanie: "Kochanie czy jesteś o mnie choć trochę zazdrosny?" i UWAGA, słynna odpowiedź: "Kochanie, Ufam Ci!!!" What??? , tylko tyle?? i uwaga dalsza część: JA - Czyli mogę wyjść z kumplami z pracy na piwko gdzieś do PUBu?? On - oczywiście, tylko weź klucze.

A odwróćmy rolę: On - "Kochanie czy mogę wyjść dzisiaj z koleżankami z pracy na piwo?? Ja: jeśli musisz, myślałam, że porobimy coś razem (oczywiście krew w żyłach osiągnęła już 100 stopni Celsjusza, ale jakoś staram się wytrzymać aby nie wykrzyknąć "CHYBA KPISZ" i nie zatrzasną drzwi na wszystkie możliwe zamki, tak aby nigdzie nie wyszedł) ??, On - "Oj kochanie, wszyscy z pracy idą, chyba nie jesteś zazdrosna?? Nie ufasz mi?? - Nie wiem jak wy ale ja sama sobie nie ufam, a co dopiero mówić o zaufaniu komuś - Ja - "Kochanie ufam Ci, ale nie ufam innym kobietą na świecie!!!

Zdanie kluczowe, jestem kobietą i dobrze wiem, jak myśli kobieta i do jakich rzeczy może się posunąć jeśli tylko czegoś chce - zwłaszcza w dzisiejszych czasach. Oczywiście wiem, że też trochę przesadzam, ale lepiej dmuchać na zimne :)

Wiem również, że niektóre z Was mają bardziej zaborczych partnerów, którzy zazdrośni są na każdym kroku. Czytają wiadomości, kontrolują, a po jednym wypadzie ze znajomymi od razu wypytują o szczegóły, itp. A jeśli tylko damy minimalne powody do zazdrości - to już nie odpuszczą tematu!!! i będą go wałkować i wałkować.

Z jednej strony nie wiem co gorsze: obojętność czy zaborczość.

Co Wy o tym myślicie?? Wy ufacie swoim partnerom?? A może same macie dość zazdrości swoich chłopaków czy mężów??

To tylko pierwsza, bardziej lajtowa część tego KOLORU, potraktujcie to jako wprowadzenie na większe pole do opisu!!! Niestety druga część, poruszy tematy niezdrowej zazdrości, która prowadzi tylko do destrukcji, a może się mylę...

Dziękuję za przeczytanie, cdn.