Ewelina Gawłowska - Jedyna polka w Londyńskim Klubie Milionera!
Ostatnio, oglądając jeden z programów TV, usłyszałam historię Eweliny Gawłowskiej, nie wiem czy słyszeliście o niej, dlatego też pokrótce przybliżę Wam jej zdumiewającą, a jednocześnie przyprawiającą o zawrót głowy historię.
Jako nastolatka wyjechała za granicę, oczywiście sama i w dodatku jak to bywa w motywujących historiach, nie znająca j. angielskiego. Czyli jednym słowem bez szans na sukces z naciskiem na zmywanie garów i naczyń po anglikach. Oczywiście pewnie wszyscy obstawiali, że po kilku miesiącach, zjawi się z opuszczoną głową w drzwiach domu rodzinnego i z pokorą przyzna się do porażki, aby dać satysfakcje tym co uwielbiają stwierdzenia "a nie mówiłem".
Jako nastolatka wyjechała za granicę, oczywiście sama i w dodatku jak to bywa w motywujących historiach, nie znająca j. angielskiego. Czyli jednym słowem bez szans na sukces z naciskiem na zmywanie garów i naczyń po anglikach. Oczywiście pewnie wszyscy obstawiali, że po kilku miesiącach, zjawi się z opuszczoną głową w drzwiach domu rodzinnego i z pokorą przyzna się do porażki, aby dać satysfakcje tym co uwielbiają stwierdzenia "a nie mówiłem".

Wracając jednak do niej, zaczęła pracować na zmywaku i pomału uczyła się języka. Gdy już go trochę liznęła, znalazła pracę w sklepie
z garniturami i zaczęło się... Zaczęła poznawać ludzi świata biznesu, którzy kupowali u niej garnitury. Pewnie większość
z Was pomyślała, że pewnie nie tylko garnitury sprzedawała, ale i w inny sposób dogadzała Panom.
Dzięki temu, że miała swój cel aby osiągnąć sukces, w wieku dwudziestu paru lat, założyła własną firmę, inwestując na londyńskim rynku.
Dzięki temu, że miała swój cel aby osiągnąć sukces, w wieku dwudziestu paru lat, założyła własną firmę, inwestując na londyńskim rynku.
Dziś należy do klubu Milionerów w Anglii, tak jak m.in. Madonna.
Powiedzcie mi, czy to pracowitość, szczęście, znajomości, czy po prostu odwaga i determinacja zaprowadziły ją do tego miejsca, w którym się znajduje?
Zazdroszczę tym ludziom, którzy potrafią walczyć o swoje, ja jestem zawsze szarą myszką, która na wszystko się zgadza aby spełnić oczekiwania innych nie myśląc o sobie i swoich potrzebach.
Zazdroszczę tym ludziom, odwagi i determinacji, ja od kilku lat myślę o własnej firmie lub awansie społecznym, jednak wciąż boję się podjąć ryzyko. Przysłowie, kto nie ryzykuje, ten nie ma, nie należy do moich ulubionych.
Zazdroszczę, tym wszystkim ludziom sukcesu, tego, że z niczego potrafili stworzyć imperium
i to czasami bez dyplomów magisterskich ze szkoły zarządzania, bez języków obcych i pleców
w postaci bogatego tatusia.
P. Ewelina wspomniała, że aby osiągnąć sukces należy otaczać się ludźmi sukcesu, którzy wiedzą już jak go osiągnąć.
Ciekawa jestem czy zgadzacie się z tym zdaniem, a może ktoś z Was ma własny pomysł na sukces i może podzielić się swoją bajkową historią.
P. Ewelina wspomniała, że aby osiągnąć sukces należy otaczać się ludźmi sukcesu, którzy wiedzą już jak go osiągnąć.
Ciekawa jestem czy zgadzacie się z tym zdaniem, a może ktoś z Was ma własny pomysł na sukces i może podzielić się swoją bajkową historią.




